Wydział Fizyki UW to „dobry adres”,

W czasach, gdy wiele uczelni walczy o studentów, Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego notuje rosnące zainteresowanie kandydatów studiami.  Przyciąga ich nie tylko  nowoczesnymi kierunkami, ale także możliwością zdobycia kompetencji odpornych na rewolucję AI: umiejętności rozwiązywania złożonych problemów, pracy zespołowej i działania na styku nauki, technologii oraz biznesu. Rozmawiamy o tym z prodziekanem ds. studenckich dr. hab. Krzysztofem Turzyńskim, prof. UW.

W ofercie Wydziału pojawiają się kierunki i ścieżki związane z technologiami przyszłości: neuroinformatyka, nanoinżynieria czy energetyka jądrowa. Czy można powiedzieć, że fizyka przestała być „czystą nauką”, a stała się przepustką do najbardziej strategicznych sektorów gospodarki?

Profesor Andrzej Kajetan Wróblewski kiedyś trafnie zauważył, iż fizyką jest każde ludzkie dociekanie dotyczące podstaw funkcjonowania przyrody. Jeśli przyjąć tak szeroką definicję, fizyką może być niemal wszystko. Fizyka to dziś nie tylko materiały półprzewodnikowe, jądra atomowe czy cząstki elementarne. To także zrozumienie mechanizmów działania nowoczesnych szczepionek mRNA, dynamiki białek i wirusów, procesów zachodzących w reaktorach jądrowych czy sposobu poruszania się mikroorganizmów w wodzie.

Albo procesu przygotowania idealnego espresso…

Dokładnie tak. Wszystkie te zagadnienia wymagają sięgnięcia po narzędzia, wypracowane przez fizykę. Zadajemy pytania dotyczące otaczającego świata, a metody, których używamy, są często dokładnie tymi samymi metodami, które stosujemy do badania jąder atomowych, cząstek elementarnych czy półprzewodników. Narzędzia są znacznie bardziej uniwersalne, niż mogłoby się wydawać.

W czasach niżu demograficznego wiele uczelni ma dziś problem z rekrutacją. Tymczasem na Wydziale Fizyki UW o jedno miejsce walczy średnio od czterech do nawet ośmiu kandydatów, a progi punktowe przekraczają 80 punktów, osiągając poziom porównywalny z tak obleganymi kierunkami jak psychologia czy prawo. Skąd to zainteresowanie?

Myślę, że stoją za tym dwa główne czynniki. Po pierwsze, młodzi ludzie szukają dziś miejsca, w którym mogliby rozwijać się w sposób jednocześnie bezpieczny i sensowny, zdobywając uniwersalne kompetencje, które będą mogli wykorzystać w bardzo różnych obszarach życia społecznego i gospodarczego. Bo czego właściwie uczymy na studiach fizycznych? Sama umiejętność rozwiązania równania Schrödingera prawdopodobnie nie przełoży się bezpośrednio na późniejszą karierę zawodową absolwenta. Kluczowe jest jednak to, że student styka się z problemem, który w ogólności jest nierozwiązywalny, poznaje różne strategie podejścia do niego, uczy się, kiedy szukać rozwiązań analitycznych, a kiedy stosować metody przybliżone, jak oceniać dokładność takich przybliżeń i jak krytycznie analizować wyniki.

Buduje to zestaw kompetencji, które można zastosować praktycznie do każdego trudnego problemu zawodowego.  

Dobrym przykładem może być pytanie: jak opisać dynamikę miodu skapującego z obracającej się łyżki? To zagadnienie, którego nikt dotąd w pełni nie rozwiązał, choć każdy może przeprowadzić taki eksperyment we własnej kuchni. Wokół nas istnieje mnóstwo podobnych praktycznych zagadek, które czekają na rozwiązanie, albo przynajmniej na przybliżenie się do odpowiedzi. I  właśnie tego wymaga współczesny świat: znajdowania rozwiązań, które działają tu i teraz, nawet jeśli nie są ostateczne i w przyszłości zostaną ulepszone.

Pracodawcy szukają dziś osób, które potrafią pracować z danymi, myśleć interdyscyplinarnie, łączyć różne dziedziny wiedzy i skutecznie rozwiązywać problemy.

W języku angielskim dobrze oddaje to rozróżnienie między generalists a specialists. Mam przekonanie, że na Wydziale Fizyki UW dajemy, zarówno szerokie kompetencje, pozwalające odnaleźć się w nowych wyzwaniach, jak i – w ramach specjalizacji i pracy naukowej, kształcimy naprawdę bardzo dobrych specjalistów.

Gen Z wybiera dziś uczelnię inaczej. Wielu maturzystów mówi wprost: „nie chcę tylko studiować, chcę być częścią ciekawego środowiska”. Liczą się dla nich atmosfera, poczucie wspólnoty, kreatywne przestrzenie czy po prostu miejsca, w których chce się spędzać czas. Jak na te oczekiwania odpowiada Wydział Fizyki?

Uniwersytet Warszawski, a w szczególności Wydział Fizyki, jest pionierem nowego spojrzenia na edukację wyższą. Zdajemy sobie sprawę, że oprócz treści merytorycznych studenci szukają dziś czegoś więcej: możliwości funkcjonowania w społeczności osób o podobnych zainteresowaniach, ale też często podobnym sposobie myślenia i temperamencie. Staramy się budować na Wydziale silne poczucie wspólnoty, które nie ogranicza się ani do pojedynczego kierunku, ani nawet do tradycyjnych podziałów na studentów, doktorantów i pracowników naukowych. Postrzegamy się raczej jako społeczność, która wspólnie realizuje określone cele i projekty.

Przejawia się to już na poziomie organizacji studiów.

Na początku wiele zajęć ma charakter wspólny dla różnych kierunków, co sprzyja integracji i wzajemnym kontaktom. Dopiero z czasem ścieżki się rozdzielają, ale wtedy pojawia się kolejny element, praca zespołowa w ramach projektów studenckich, które w naturalny sposób uczą współpracy. Zdarza mi się np. na dniach otwartych słyszeć od kandydatów, „chciałbym studiować na Wydziale Fizyki UW, ale jeszcze nie wiem jaki kierunek wybrać”. I to bardzo dobrze pokazuje, jak jesteśmy postrzegani: jako „dobry adres”, miejsce, które daje solidny start i szerokie możliwości wyboru, ale też jako społeczność, w której na początku ważniejsza od wąskiej specjalizacji jest wspólna praca.

Młodzi ludzie kładą dziś nacisk na „praktyczność” studiów.

Praktyczne umiejętności, jakie zdobywają nasi studenci mają dziś kilka poziomów. Pierwszy z nich dotyczy świata cyfrowego: każdy, kto pracuje z danymi albo próbuje rozumieć, jak działa współczesna rzeczywistość, powinien posiadać podstawowe umiejętności programowania. I nie wystarczy tu wspomaganie się narzędziami sztucznej inteligencji. Trzeba rozumieć podstawy kodowania choćby po to, żeby móc świadomie korzystać z AI i ocenić, czy rzeczywiście nas nie wprowadza w błąd. Drugi poziom wynika z doświadczeń naszych absolwentów, którzy często są dziś liderami bardzo dynamicznych firm technologicznych takich jak Creotech czy Sygnis. Zwracają oni uwagę, że kluczowa jest umiejętność pracy zespołowej i realizowania wspólnych projektów. Na Wydziale przykładamy do tego dużą wagę. Na każdym kierunku i na każdym poziomie studiów realizowany jest obowiązkowy projekt zespołowy. W pewnym sensie tworzymy sytuację, w której studenci muszą zorganizować się wokół wspólnego celu, a następnie przejść przez cały proces jego realizacji, przy naszym wsparciu.

Część tych projektów realizowana jest w Makerspace@UW, przestrzeni na Wydziale, w której studenci z całego Uniwersytetu mogą korzystać z pracowni elektronicznej, warsztatu obróbki drewna, drukarek 3D, a nawet maszyn do szycia i hafciarek.

To właśnie tam powstają tak niezwykłe projekty jak inteligentna kołdra, która dostosowuje swoją temperaturę tak, aby zapewnić śpiącej pod nią osobie komfort snu. Na Wydziale działa też kilkanaście kół naukowych, które również są przestrzenią współpracy, nastawionej bardziej na cele naukowe i popularyzatorskie. Na studiach drugiego stopnia, pojawia się obowiązkowy projekt z przedsiębiorczości. Jego celem jest skłonienie studentów do zastanowienia się, jak przełożyć swoje kompetencje na funkcjonowanie poza akademią, w kontekście biznesowym. Nawet ci, którzy planują karierę naukową, zyskują dzięki temu lepsze rozumienie mechanizmów działania rynku i tego, jak wiedza może zostać przekształcona w wartość, czy to produkt, czy rozwiązanie cenione przez otoczenie.

Czy zmierzamy w kierunku modelu amerykańskiego, w którym przy prężnie działających zespołach naukowych rozwijają się startupy?

Byłoby bardzo dobrze, gdyby taki model się u nas upowszechnił. Myślę, że jesteśmy jeszcze na pewnym etapie przejściowym, ale kierunek zmian jest wyraźny. Uniwersytet Warszawski już dziś tworzy do tego potrzebne warunki. Mamy rozwiniętą infrastrukturę, funkcjonuje Inkubator Przedsiębiorczości, zapewniane jest wsparcie mentorskie, a także pomoc w aspektach prawnych związanych z zakładaniem i prowadzeniem młodych firm. Istotną rolę odgrywa również obszar transferu technologii, patentowania i współpracy z otoczeniem gospodarczym. Chcemy, aby wyniki badań nie kończyły się wyłącznie na publikacjach, lecz mogły również przekładać się na realne przedsięwzięcia, w tym rozwój startupów.

Młodzi ludzie coraz częściej pytają dziś nie „co studiować?”, ale „czy studia w ogóle mają jeszcze sens?”. Świat akademicki mierzy się też ze zjawiskiem drop-outu, czyli przerywania studiów przed ich ukończeniem i uzyskaniem dyplomu. Jak przekonać młodych, że studia to inwestycja, a nie zbędny luksus?

Zabrzmi to pewnie trochę „boomersko”, ale prawda jest taka, że dziewiętnastoletnia osoba rozpoczynająca studia zwykle nie jest jeszcze w pełni ukształtowanym dorosłym – i dotyczy to wielu poziomów funkcjonowania. W efekcie studia stają się nie tylko etapem edukacji, ale także ważnym okresem rozwoju osobowości, emocji oraz kompetencji, zwłaszcza społecznych. Można powiedzieć, że społeczeństwo przyjęło dziś założenie, iż uniwersytet jest miejscem, które sprzyja domykaniu procesu dojrzewania młodych ludzi w warunkach jednocześnie bezpiecznych i stymulujących. Bezpiecznych, bo dajemy ramy i wsparcie. Stymulujących,  bo zapewniamy intelektualną „pożywkę”: ciekawe problemy, zadania i projekty, które angażują i rozwijają. Jednocześnie tworzymy przestrzeń do współpracy i budowania relacji, co pozwala temu rozwojowi przebiegać w sposób naturalny. I właśnie w tym można upatrywać przewagi studiów nad szybkim wejściem w rynek pracy. Wczesne doświadczenie zawodowe często oznacza konieczność skupienia się na wydajności i bardzo wąskich, specjalistycznych kompetencjach, które bywają silnie związane z jednym środowiskiem czy nawet jedną organizacją. Studia natomiast dają szerszą perspektywę i bardziej uniwersalne kompetencje.

Wykształcają też nawyk ciągłego uczenia się, niezbędny na dynamicznie zmieniającym się rynku pracy. 

Ciągłego uczenia się, ale i mierzenia się z trudnymi problemami. W pracy na niższych stanowiskach raczej nie stykamy się z nadmiernie odpowiedzialnymi zadaniami. A na studiach tworzymy kontrolowane warunki do konfrontacji z czymś trudnym. To nie zawsze musi się udać. Porażki też są kształcące. Ważna jest również umiejętność poradzenia sobie z porażką nie tylko na poziomie intelektualnym, ale także emocjonalnym. I znowu to jest coś, co środowisko akademickie jest niewątpliwie w stanie lepiej zrobić niż środowisko biznesowe.

Wydział współpracuje z instytucjami takimi jak CERN, Fermilab czy Kamioka Observatory. Czy wyjazdy badawcze do takich ośrodków są możliwe już na początku studiów, czy raczej na późniejszych etapach kariery akademickiej?

To wygląda bardzo różnie i w dużej mierze zależy od tego, na ile sami studenci chcą angażować się w działalność naukową. Na studiach pierwszego stopnia udział w badaniach zwykle ma charakter dodatkowy, wykraczający poza podstawowy program studiów. Jednak już studenci drugiego roku wyjeżdżają do ośrodków badawczych w Polsce i za granicą, prowadzą eksperymenty i nawiązują kontakty naukowe. Na studiach magisterskich sytuacja zaangażowanie w badania naukowe staje się obowiązkowym elementem programu. Nie jest to więc oferta tylko dla najlepszych studentów, ale naturalna część studiowania. Przykładem może być studentka, której niedawno podpisywałem dokumenty wyjazdowe do Kamioka Observatory, gdzie będzie badać neutrina. Warto jednak dodać, że są i studenci, którzy nie wyjeżdżają na dłuższe pobyty zagraniczne, ale współtworzą publikacje funkcjonujące w międzynarodowym środowisku naukowym, powstające we współpracy z badaczami z całego świata.

Rozwój sztucznej inteligencji budzi zarówno fascynację, jak i lęk, Automatyzowane są zawody kreatywne, analityczne. Dlaczego absolwenci FUW mieliby okazać się bardziej odporni na rewolucję AI niż np. programiści?

Nie chciałbym tutaj wieszczyć przyszłości w sposób hurraoptymistyczny. Na chwilę obecną  wykształcenie ścisłe, przynajmniej w naszej części świata, wciąż pozostaje stosunkowo odporne na rozwój sztucznej inteligencji. Wynika to przede wszystkim z faktu, że we współczesnym otoczeniu społeczno-gospodarczym ogromne znaczenie ma umiejętność rozwiązywania trudnych problemów, zwłaszcza takich, które nie mają oczywistego rozwiązania. Dlatego właśnie umiejętność łączenia różnych perspektyw i pracy na styku dziedzin, stają się dziś bardzo cenne. Oczywiście trudno przewidzieć, jak długo pozostaną one odporne na zmiany rynku pracy. Ale już teraz widzimy, co dzieje się z częścią zawodów: z programistami wykonującymi bardziej rutynowe zadania, z dziennikarzami czy nawet artystami wizualnymi. Wiele aspektów tych profesji okazuje się podatnych na automatyzację i rozwój AI. Natomiast odpowiedzialność za rozwiązywanie złożonych problemów,  szczególnie w pracy zespołowej, w sytuacji, gdy nie wiadomo nawet, czy rozwiązanie istnieje, pozostaje w dużej mierze domeną człowieka. I właśnie do takich wyzwań bardzo dobrze przygotowują studia związane z fizyką.

Kandydaci często obawiają się, że fizyka to kierunek wyłącznie dla „geniuszy od równań”, trochę jak Sheldon Cooper z „Teorii wielkiego podrywu”. Czy rzeczywiście tak wygląda student FUW?

Zażartowałbym, że na naszym wydziale próbujemy połączyć wodę z ogniem. I co więcej – to się naprawdę udaje. W efekcie powstaje para pod ciśnieniem, którą można wykorzystać do wykonania użytecznej pracy. Z jednej strony nauki ścisłe rzeczywiście często przyciągają osoby bardziej introwertyczne, które lubią pracować samodzielnie i czasem łatwiej wyrażają myśli za pomocą równań niż słów. Oczywiście, można spotkać osoby przypominające bohatera wspomnianego serialu. Ale tak naprawdę mamy na FUW pełen przekrój osobowości i temperamentów. Nauki ścisłe tworzą przestrzeń, w której świetnie odnajdują się bardzo różne osoby. Powiedziałbym nawet, że wszyscy czują się tutaj równie „u siebie”, są tak samo akceptowani i mają takie same możliwości rozwoju. To pokazuje, że fizyka jest dla każdego. Trafiają do nas nie tylko laureaci olimpiad fizycznych czy matematycznych, ale także osoby odnoszące sukcesy w humanistyce, np. w olimpiadzie polonistycznej. Jeśli mają solidne podstawy z nauk ścisłych, rozwijają się u nas znakomicie.